x

Opublikowano - 05.12.2019

Kto wymyślił Św.Mikołaja?

Mikołaj czy Gwiazdor? Święty Kościoła, a może starszy pan w czerwonym kubraku, który roznosi prezenty i występuje w ogromnej liczbie grudniowych reklam? Spróbujmy odpowiedzieć, skąd się wzięła mikołajowa tradycja, a także jakie są korzenie postaci, którą przywołujemy w kontekście Bożego Narodzenia i świątecznych przygotowań.

Mikołaj z Miry – żywot świętego źródłem legendy

Cała historia ma swój początek najprawdopodobniej na przełomie III i IV wieku. Według podań, wówczas żył Mikołaj – biskup Miry, jednak o jego prawdziwych losach wiadomo niewiele. W analizach bazuje się przede wszystkim na tworzonych wieki później hagiografiach. Wśród pojawiających się legend wyłaniał się obraz człowieka, który poświęcił majątek i życie dla innych ludzi. Stąd utożsamianie świętego Mikołaja z rozdawaniem prezentów.

Mikołaj zmarł 6 grudnia, związku z czym właśnie tego dnia zaczęto obchodzić jego święto. Tradycja „mikołajków” jest wciąż żywa – choć dzieci piszą list do św. Mikołaja, czekając na wigilię, nieco mniejsze podarki, na przykład słodycze, otrzymują właśnie 6 grudnia.

Wiersz, który zmienił wszystko

wyobrażeniach obowiązujących przez setki lat Mikołaj był jednoznacznie utożsamiany z przybyszem z południa. W tych historiach na próżno szukać śniegu i dalekiej Laponii. Dopiero na początku XIX wieku w wierszu „Noc Wigilijna” Amerykanin Clement Clarke Moore przedstawia postać świętego, który lata saniami zaprzężonymi w renifery, a następnie ląduje na dachu, wchodzi do domu przez komin i zostawia prezenty dzieciom, upychając je do skarpet. Potem odlatuje, życząc dobrej nocy i przede wszystkim „Wesołych Świąt”.

Początkowo wiersz uznawano za anonimowy, ponieważ jego autor był szanowanym profesorem i obawiał się reakcji na utwór, który napisał z myślą o swoich dzieciach. Dzieło zdobyło jednak sporą popularność, a zawarte w nim motywy na stałe wpisały się w popkulturowy wizerunek Mikołaja – symbolu Bożego Narodzenia.

W tym wierszu pojawiają się renifery czy sanie. Wątek skarpet i komina był natomiast znany już w średniowiecznych podaniachZ kolei w XIX wieku zaczęto utożsamiać Boże Narodzenie ze świętem, w którym dużą rolę odgrywają dzieci, a także prezenty dla nich. Było jasne, że aspekt ściśle religijny, szczególnie w tak wielokulturowym państwie jak Stany Zjednoczone, szybko zejdzie na drugi plan. Święta i postać Mikołaja miały przecież zbyt duży potencjał komercyjny.

Zanim jednak przejdziemy do wątku materialnego charakteru świąt, warto podkreślić, jak wiele wynika z lokalnych tradycji. Tylko na terenie Polski można wskazać wiele różnic. W części regionów Święty Mikołaj jest kojarzony z 6 grudnia, za to w wigilię Bożego Narodzenia prezenty przynosi Gwiazdor. W niektórych miejscach pojawia się na przykład postać Aniołka czy Dzieciątka Jezus. Jeśli spojrzymy na inne kraje, również da się dostrzec wiele różnic. Dziadek Mróz i Śnieżynka w Rosji, Sinterklaas i Kerstman w Holandii, Trzej Królowie w Hiszpanii – za prezenty są odpowiedzialne różne postacie!

Pozostańmy jednak przy kulturze masowej. Najbardziej znany wizerunek świętego Mikołaja stał się globalny i zestandaryzowany. A jak to się stałoWróćmy na tor wspomnień.

Historyczna reklama

Wiele elementów wizerunku Mikołaja zawdzięczamy XIX-wiecznemu poecie ze Stanów Zjednoczonych. Kolejny rozdział tej historii również napisali Amerykanie, a konkretnie pracownicy reklamy koncernu Coca-Cola.

Święty Mikołaj jako starszy pan z brodą, w czerwonym płaszczu i w charakterystycznej czapce pojawił się po raz pierwszy w 1930 roku dzięki rysownikowi Fredowi Mizenowi projektującemu dla Coca-Coli. Reklama tak przypadła do gustu odbiorcom, że zmieniła święta Bożego Narodzenia już na zawsze. Rozwijany i utrwalany wygląd Mikołaja, wraz z jego charakterystycznymi atrybutami, stał się globalny. 

Oczywiście zarówno wcześniej, jak i później, w XIX oraz XX wieku, postać ta coraz bardziej oddalała się od religijnego pierwowzoru, a to za sprawą licznych opowiadań dla dzieci czy publikacji prasowych. Niezmienna pozostawała idea – święty Mikołaj miał i nadal ma czynić wyłącznie dobro, dając uśmiech i radość wszystkim ludziom na świecie.

Współczesna legenda

Starszy, brodaty pan w czerwonym płaszczu nie jest bohaterem jedynie w materiałach Coca-Coli – pojawia się w niezliczonej ilości reklam i przekazów. W listopadzie i grudniu możemy spotkać go na każdym kroku.

Kolejne pokolenia dzieci wzrastają w przekonaniu, że to właśnie Święty Mikołaj przynosi prezenty pod choinkę, które można odpakować tuż po tym, jak rodzina spożyje wigilijną wieczerzę. Ile regionów, tyle tradycji. Warto je kultywować, poznawać, interpretować – nie trzeba przecież kopiować wyłącznie globalnych, komercyjnych wzorców.

Najważniejsze, aby w magicznym czasie przygotowań do Świąt nie zapomnieć o tym, co najistotniejsze – cieple, miłości i wzajemnym wsparciu. I niezależnie od tego, czy myślimy o biskupie sprzed tysięcy lat, czy Mikołaju, który lata saniami zaprzężonymi w renifery – tradycja tradycją, ale dobro dobrem. Prezenty są w tym wszystkim jedynie dodatkiem, choć nie da się ukryć, że bardzo przyjemnym!

powróć